Czy myślałaś kiedyś, mamo,
Kiedy ziarno me zasiałaś,
Kiedy tchnęłaś we mnie życie,
I jak rosnę doglądałaś
W swych marzeniach o mnie mamo,
Rozpatrzonych tak dokładnie,
I w oczekiwaniach długich,
Aż w twe serce się zakradnę,
Czy myślałaś wtedy mamo,
Że i ja cię planowałam,
I na własną mamę właśnie
Ciebie upatrzyłam?
Mame która słodko pachnie
I ma śliczne białe dłonie,
Która czuła jest, kochana,
I potrafi lęk odgonić?
Kiedy nadszedł czas porodu,
Czy postało w twojej głowie,
Że gdy ty myślałaś o mnie
Ja pragnęłam ożyć w Tobie?
I jak leżę w twych ramionach,
Czy wiedziałaś, sama nie wiem
Że gdy tak mnie poczynałaś,
To ja wybierałam Ciebie.
Od poniedziałku jestem na zwolnieniu lekarskim. Rozchorowałam się. Mam okropny katar i kaszel. Boję się, że ta choroba narobiła mi kłopotów. Wczoraj zaczęłam plamić, boję się.... Wiem, wiem, że to nie musi świadczyć o najgorszym. Przecież w obu poprzednich ciążach również plamiłam, a nawet krwawiłam! Obecne plamienie to jest pikuś. Tyle że tym razem jest to dużo wcześniej. Rozmawiałam z lekarzem, po za tabletkami na podtrzymanie i leżeniem za wiele nie możemy teraz zrobić.
Dziś konczy mi się 6 tydzień ciąży, jutro biegnę na usg, chyba powinnam już widzieć bijące serducho??
Robiłam badania b-hcg, dziś wyniki. Jak poziom będzie w normie i będzie rosnąć to będzie oznaczać, że moje obawy i myśli są tylko głupimi urojeniami. A co będzie jak wyniki nie będą dobre?????????
Byłam na usg, pęcherzyk ciążowy ma aż 10 mm. Serducha jeszcze nie słyszałam. :( Ale dobrą nowiną jest to, że pęcherzyk ułożył się w dnie macicy - czyli daleko od mojego mięśniaka.
Powiedziałam już szefowi. Miałam powiedzieć później, ale sytuacja wymusiła na mnie to wyznanie. Szef najpierw parsknął śmiechem, a potem gratulował mi i powiedział, że po moich doświadczeniach muszę obchodzić się z sobą jak z jajkiem, dmuchać i chuchać z każdej strony. Miło, że tak się zachował... Tylko nie wiem, jak to będzie ze mną po powrocie.. znów pokrzyżowałam plany mojemu dyrektorowi. Ile on ma jeszcze cierpliwości???
Nie wiem kiedy iść na usg, tak bardzo chcę wiedzieć czy z dzidzią wszystko ok. Właściwie nie mam żadnych objawów, wszystkie ustąpiły wraz ze zrobieniem testu.... Boję się, że dzidziuś nie żyje, że zasnął sobie. Czasem myślę jednak, dlaczego miałoby tak być? Chyba wystarczająco dużo już doświadczyłam????
W przyszłą środę jadę do swojego gina i idę na zwolnienie. Chociaż, po całym zajściu z przedwczesnym porodem, mówiłam mojemu szefowi o moich planach, teraz boję się mu powiedzieć o ciąży i o zwolnieniu.
Byłam już u lekarza. Nie swojego, bo myślę, że jeszcze za wcześnie na potwierdzenie ciąży, a chciałam zaoszczędzić trochę kasy. Dostałam duphaston i relanium. Ale relanium nie będę brać..... Myślę, że poradzę sobie ze stresem... będę pić melisę.
Ciąglę trochę plamię. Znów każdy pobyt w toalecie jest okupiony stresem.
Wczoraj śniło mi się, że poroniłam. Wyjmowałam dzidziusia z toalety. Był maleńki, ale wyglądał jak dorosły człowiek. Chciałam sprawdzić płeć dzidziusia, zajrzałam między nogi, a tam było jak u lalki - gładko, żadnych narządów rodnych.
Nie moge doczekać się kiedy pójdę na usg. Boję się, że ten mój sen sprawdzi się. Poza bólami podbrzusza nie mam żadnych objawów ciąży. Jutro pójdę zrobić bete. Zobaczę na jakim jest poziomie. Może to trochę mnie uspokoi.
Dlaczego nigdy nie może być PEŁNIA SZCZĘŚCIA??????
Każdą radość musi zakłócić jakiś niepokój.... Gdy byłam w wc zobaczyłam trochę krwi, przeraziłam się.. ale za chwilę były już brunatne plamienia. Mam nadzieję, że to dzidziuś przyczepił się do mojej macicy. I że mu tam dobrze będzie.
a jednak...... Hurrrraaaa!!!!! JESTEM W CIĄŻY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Oto dowód :)

Spać nie mogę........
Co dwie trzy godziny biegam do wc aby zrobić siusiu i sprawdzić czy dostałam @. NIE MA!!!!!!!!!!!!!!!
Rano zrobiłam sobie śniadanko - naleśniczka (wczorajszego) z serkiem waniliowym. Nie zjadłam go, bo stwierdziłam, że jest niedobry. A mój mąż powiedział, że nie czuje zmienionego smaku, że coś wymyślam!!!!!
Jejku, ja jestem w ciąży!!!! Tak czuję. Jutro robię test. Gorzej, jak się okaże, że za dwa trzy dni dostanę okres.............
Już jest popołudnie... dalej nie ma @!!!! Zazwyczaj nie spóźnia się!! Jak okaże się że organizm mnie oszukuje i zwodzi to chyba się poryczę.
A jak nie dostanę?? To co ja mam zrobić???? Jak ja powiem lekarzowi??? Mam mu się przyznać, czy udać głupią?? Przecież on pozwolił mi dopiero po lutowej @ - 6 mies po porodzie. A 01 stycznia minęło 5 miesięcy od porodu......
Boję się, że moje ciało nie wróciło jeszcze do równowagi po porodzie. Gdyby to było wczesne poronienie to nie martwiłabym się tak bardzo, bo przecież przez te 6-10 tc nie zaszło wiele zmian w organizmie. Ale ja byłam już grubaśna, z piersi leciało mi mleczko.
Ale ja oczywiście najpierw robię potem myślę!! Gdzie były moje obawy przed seksikiemm???? Teraz to już muszę się martwić o to bym była w ciąży, a potem o to by dzidzia była zdrowa i szczęśliwie sie urodziła.
Wczoraj jak wynosiłam śmieci do kosza to zauważyłam ten mój stary test z przed czterech dni, spojrzałam na niego i zobaczyłam dwie kreski. Drugą taką jaśniuteńką, bardzo jaśniutką!! Poleciałam do mojego M i powiedział mi, że ja już zwariowałam, bo on tam nic nie widzi!! A ja widzę - taki delikatny cień!!
.... zawsze zazdrościłam osieroconym matkom, tym które miały taką szansę, że poznały swoje dzieci, że usłyszały ich uśmiech, że widziały piękne błyszczące ich oczka........ Zazdrościłam, że mają co wspominać, że ich Dziecko było!!! i nikt nie będzie próbował zaprzeczać temu. Mój synek udusił się podczas porodu. Rodzina nie widziała Go. Wiele osób uważa, że mojego dziecka nie było, że to była tylko ciąża, a Łukasz był tylko płodem!!!! że nie mam co płakać, bo nie przyzwyczaiłam się do niego. Jakby miłość do dziecka rosła wraz z jego wiekiem!!!!
....... ja wiem, że Ci ludzie nie rozumieją tego... chyba sama kiedyś nie rozumiałam co może czuć matka, której dziecko umiera jeszcze w brzuszku. Nie mam do nich pretensji. Na początku mnie to bolało. Zwłaszcza gdy tak mówili bliscy mi ludzie. Teraz olewam co inni myślą i mówią.
Pamiętam jego maleńkie ciałko, jego buźkę... był podobny do mojego Kamilka w pierwszych dniach jego życia. Miał zaciśniętą piąstkę obok buźki...
... poza tymi wspomnieniami.... mam kilka Jego zdjęć w trumience...
... mam jeszcze maleńkie skarpetki kupione dla Łukaszka... kupiłam je na dwa tygodnie przed Jego śmiercią... pamiętam jak je kupowałam, to powiedziałam - przecież teraz już nic złego nie może się stać....
......... to wszystko co mam po moim dziecku...
Czasem boję się, że zapomnę o swoim dzieciątku..... nie... to niemożliwe......... Wraz z upływem czasu uczymy się żyć z tym piętnem, oswajamy ból. Ale do końca życia będzie w naszych sercach. I jak to z raną bywa, co jakiś czas będzie się otwierać, krwawić po to by na nowo się zabliźniać.................

.. do okresu 4 dni..
a ja durna jestem.... zrobiłam test... jedna krecha :(
skąd mi przyszło do głowy, żeby myśleć że jestem w ciąży???? Głupia baba ze mnie.
Mam nadzieję, że w moim brzuszku Ktoś zamieszkał..... Od kilku dni mierzę temperaturę - cały czas 36,9 - 37,2!!!!! Codziennie boli mnie podbrzusze. I na tym koniec. Ciągle oglądam swoje piersi... niestety nie bolą, nie ciemnieją, nie puchną. No ale do terminu @ jeszcze 6 dni. Jejku jak ja bym chciała być w ciąży!!! Wariuję!!!
Ja właściwie nie przyjmuję do wiadomości faktu, że mogę nie być w ciąży!!!!! Już czuję jak w poniedziałek się rozczaruję.... ja już zwariowałam... kupiłam dziś test ciążowy... mam ochotę go zrobić.. tylko co będzie jak pojawi się negatywny wynik??? Jeśli go nie zrobię, to mam jeszcze tydzień nadziei. Ale jeśli zrobię i okaże się, że jestem w ciąży, to będę już szczęśliwa. muszę się stuknąć w głowę!!!! Sylwia, opamiętaj się!!!!!!
Wczoraj jak nigdy poszłam spać przed 22!! Cały wieczór i trochę w nocy bolało mnie podbrzusze, tak na @, a mam ją dostać dopiero 8 stycznia. Tak się nakręcam - zaczynam mieć już objawy ciążowe - podbrzusze, zmęczenie, wzmożony apetyt, trochę mdłości. Szkoda, że te objawy zakończą się wraz ze styczniowym okresem.
Nic nie robię.............. cały czas leżę, oglądam tv i wytrzeszczam ślipia w komputer. Jak ja dziękuję temu na górze, że mam tak wyrozumiałego męża!!!
Znów jadłam za czworo - zjadłam całą michę śledzi, dwa obiady, ze trzydzieści kawałków sernika.
Mój bilans poświąteczny wychodzi na plus - przytyłam trzy kilogramy. Niestety nie potrafię się odchudzać, nie mam siły, nie potrafię sobie odmówić dobrego jedzenia. A lodówka jest pełna. Więc.... wcinam za dwoje.
...... jestem teraz bardziej wrażliwa i płaczliwa, co w moim przypadku wygląda na chorobę psychiczną. Nie oglądam wiadomości, ani żadnych dokumentów bo płaczę jak bóbr.
......jeśli w tym miesiącu nic nie wyjdzie, kupuję testu owulacyjne. Nie chcę marnować czasu na zabawę w kotka i myszkę.... A poza tym martwię się, że coś się ze mną dzieje. W październiku byłam na usg, wszystko było ok...
święta, święta i po świętach... jak ten czas szybko leci....... Dla mnie były obfite w skrajne emocje. Z jednej strony dużo stresu. Mój synuś dostaje zastrzyki. Jest przy tym trochę płaczu. Dodatkowo łzy tęsknoty za Łukaszem.... w takie dni najbardziej odczuwam Jego brak... święta to czas dla rodziny... a moja rodzina nigdy nie będzie w komplecie..... On, maleńki, leży w zimnym i ciemnym grobie.....
A z drugiej strony - cudowne noce. Kochanie na całego. Było bardzo fajnie, bo nie stresowałam się tym, że MUSZĘ być w ciąży. Jeśli będzie coś z tego to będzie super, a jeśli nie to na pewno uda się następnym razem. Mam nadzieję, bo cosik stało się z moimi cyklami. Są inne....... Teraz, z racji że rozpoczęłam staranka, codziennie obserwuję się bardzo dokładnie. I dziś jest 14 dc i żadnych objawów. Czyżbym nie miała owulacji??????
Takie rzeczy nie zdarzały mi się wcześniej. Jeśli moje podejrzenia się sprawdzą, to oznacza że coraz trudniej będzie mi zajść w ciążę..........
Siedzę i rozmyślam, aż dostaję głupawki. Dwa dni po seksiku a ja już doszukuję się objawów ciążowych.
Dziś wcinam jak szalona - zjadłam całą miskę śledzika pod pierzynką, dwa obiady i ciągle jestem głodna. Oj, głupia ze mnie baba
piątek, 19 marca 2010
Licznik odwiedzin: 27689
...to archiwum moich myśli... nie otrzymasz tutaj wsparcia... nie znajdziesz rozrywki.... zobaczysz miłość... rozpacz... zwątpienie... i nadzieję.... oraz iskierki szczęścia...
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: