Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

25 lutego 2008 r.

 

Nie byłabym sobą, gdybym nie miała problemów.

Za tydzień konczę urlop wypoczynkowy i w poniedziałek powinnam stawić się w pracy. Jest mi to bardzo nie na rękę. Planowałam późniejszy powrót do pracy. Pod koniec urlopu miałam zamiar iść do szpitala na operację.

 Operacja jest nieunikniona z dwóch powodów.

Nie wyciągnięto mi szwu po cięciu cesarskim. Po prostu problemy kleją się do mnie jak do magnesu. Położna, która miała wyciągnąć tą nić uznała, że jest to nić rozpuszczalna. Niestety minęło pół roku od porodu, a nić się nie rozpuściła.

Drugi powód to moje problemy zdrowotne. Najwyższy czas by zrobić z tym porządek.

I tu okazało się, że muszę wrócić do pełnej gotowości rozrodczej :) Karmienie piersią trochę to utrudnia. Najlepiej byłoby odsawić małego ssaka i wszystko wróciłoby do normy.. ale trochę trudno mi się rozstać z tym.... już ograniczyliśmy posiłki. Michałek dostaje na śniadanko kaszkę z owocami i później dostaje obiadek - zupki warzywne i dania  mięsne. Bardzo je lubi. :)

z powyższego powodu nie mogę poddać się operacji w najbliższych dniach. No i muszę wrócić do pracy. W konsekwencji na gwałt szukam niani. znalezienie jakiejkolwiek niani, nie mówię już o dobrej niani, graniczy z cudem. Nie ma nikogo, kto chciałby się zając maleńkim dzieckiem. Zamieściłam kilka ogłoszeń na różnych serwisach ogłoszeniowych. Odpowiedziały mi same małolaty, nie mające pojęcia o wychowywaniu dzieci. Rozwiesiłam kilkanaście  ogłoszeń w różnych miejscach - nic. Cisza. Jestem załamana. Nie spodziewałam się, że jest to takie trudne. No i nie spodziewałam się, że będe musiała szukać niani. Myślałam, że moja mama, albo moja teściowa zajmą się Michalkiem.

Moja mamusia kilka miesięcy temu znalazła pracę. Zaproponowałam jej, że zapłacę jej tyle samo co ma w tej pracy, że mój mąż zatrudni ją w swojej firmie. Więc nic by nie straciła. Ale ona nie chce, bo jak mówi chce być wsród ludzi. :(

A teściowa - to mogłabym całą książkę napisać. Mieszka 20 metrów ode mnie. Siedzi całe dnie z d.... przed telewizorem. wychodzi z domu tylko na pogaduszki  z koleżankami lub do kościoła. Fakt zajmuje jej to mnostwo czasu!!! Niestety nie ma czasu na wnuczka, aby go odwiedzić choć raz w miesiącu, co dopiero mowić o codziennym opiekowaniu się nim.

 

Jak tak dalej pójdzie to będę musiała zrezygnować z pracy.

 

 

Liściki od innych (2) | Napisz liścik do mnie

9 lutego 2008

 

 Na początek - moja praca.

Nic z tego nie wyszło.Nie dostałam tej pracy.  

Napisali do mnie, że mi dziękują.  Trudno, nie wiedzą co stracili. he he he Ale wcale nie dziwię się im. Też nie przyjełabym siebie na podstawie tamtej rozmowy. Może znajdę inną...... bardzo komfortowo byłoby gdyby pojawiła się taka sytuacja jak Bartosz napisał mi w komentarzu. Aby telefon się rozdzwonił. niestety to nie realne. Złożyłam tylko dwie aplikacje. Obie już stracone - jedną opisałam wcześniej, a na drugą rozmowę nie poszłam.

 

Stęskniłam się za tym moim kącikiem zwierzeń. Dawno mnie tu nie było. Oj dawno. Dlaczego???? Własciwie nie wiem.... Pewnie mnóstwo powodów na raz miało na to wpływ.

 

Musiałam trochę odpocząć od komputera, od sieci.

Chyba stałam się siecioholiczką.

Rano, pierwsze kroki kieruję do komutera, włączam go i idę wstawić mleko na kawę. Tak - mleko!! :) Dla ździwionych - jestem uzależniona od kawy zbożowej. Piję ją z mlekiem. zamiast czarnej kawy. Choć taką też lubię, ale w towarzystwie. Często z moją bratową robimy kawę z bitą śmietaną, z cynamonem, z kakao itp.

 

Michaś pochłania coraz więcej mojego czasu. Jest coraz bardziej absorbujący. Co bardzo mnie cieszy, bo uwielbiam spędzać z nim czas. Niby ciągle to samo, ale jednak codziennie coś nowego. Codziennie zaskakuje mnie swoją inteligencją, zdolnością myślenia, nowymi "umiejętnościami". Często powtarzam sobie - no w końcu to jest człowiek... ale i tak mnie zaskakuje. :) Pewnie jak każda mama uważam, że jest najmądrzejszy. ;)

 

Codziennie rano, gdy jeszcze leżymy w łóżku, bawimy się w łaskotanie, głaskanie i drapanie. Drapię go po klatce piersiowej, po pleckach, po karku i po szyi... jest mu tak przyjemnie, że pręży się jak kotek. I na dodatek śmieje się przy tym w głos!! Aż czasem boję się, że gardełko będzie go potem boleć. I tak mija nam godzinka..... słodka, wspaniała godzinka.......

 

Misiek zachwyca wszystkich i przy okazji przeraża moją teściową nową umiejętnością. Zobaczcie sami.

 

 

 

Teściowa krzyczy na mnie, że za wcześnie jest na takie stawanie... jakbym to ja Michasia siłą stawiała!!!! Że mu nogi pokrzywię!! Eh.... nawet szkoda gadać. Przecież większą krzywdę zrobiłabym mu, gdybym nie pozwalała mu tak stawać. Gdy stoi to aż piszczy z radości. Pewnie pójdzie w ślady Kamilka i wcześnie zacznie chodzić.  Teraz często zbiera mnie na wspomnienia. Czas, kiedy dzieci są malutkie, tak szybko mija. Bezpowrotnie. Przedtem tego nie widziałam. Teraz chciałabym zatrzymać każdą chwilę, każdy uśmiech. Aby móc cieszyć się tym w nieskończoność. Wszystkie skarby świata dla twórców fotografii!!! Potrafili zatrzymać czas.

 

Oto fotki Kamisia z czasu gdy stawiał pierwsze kroki. 

Tu miał 7,5 miesiąca - potrzebował jeszcze aserkuracji.

 

 

a tu 9!!  - ręka tatusia - "kulą u nogi"

 

a tu -  kilka dni później - już przekonał rodziców, że umie sam!! :)

Wbrew złowrogim przepowiedniom teściowej Kamilek ma śliczne i prościutkie nogi.

 

 

A teraz kilka "dzisiejszych" fotek.

 

Trochę gimnastyki

 

trochę zażenowania

 

i pełny relaks

 

oraz mnóstwo szczęścia wsród zabawek

 

a tutaj - z Kubusiem (synkiem mojego brata)

no i mój diabeł w anielskiej skórze

 

skąd on ma tyle siły???????

 

 

tu w ulubionej czapce. :)

 

zaskoczony, że ma taaaakie długie uszy.

 

Na dziś już wystarczy... miałam poużalać się nad swoim zdrowiem, bo wiem, że jesteście doskonałymi słuchaczami i pocieszycielami, ale zatopiłam się w myślach nad swoimi dziećmi.. I dobrze!! Było miło.

 

Pozdrawiam cieplutko. I zmykam szybciutko do łóżeczka.

 

Liściki od innych (6) | Napisz liścik do mnie

sobota, 20 marca 2010

Licznik odwiedzin: 27695

Mój bloog...

...to archiwum moich myśli... nie otrzymasz tutaj wsparcia... nie znajdziesz rozrywki.... zobaczysz miłość... rozpacz... zwątpienie... i nadzieję.... oraz iskierki szczęścia...

Zatrzymane w obiektywie


Moje szczęścia

Mój rosnący brzusio

Aniołki i Anioły

Ważne chwile w życiu Michasia


2008-08-12

Pierwszy samodzielny spacerek!!!!!!

2008-07-18

Pierwszy spacerek na nóżkach trzymając się jedną rączką!!!!

2008-07-09

Pierwsza Ma - ma!!!!

2008-05-08

Pierwszy metr na czworakach w odpowiednim kierunku - czyli do przodu. :) :)

2008-03-14

Michał siedzi!!!! Bez podpierania utrzymał się około 1 minuty.

2008-03-01

Pierwszy ząbek

2007-12-11

Pierwsze jabłuszko

2007-10-24

Pierwszy świadomy uśmiech do mamy

2007-09-03 16:50

Michaś pojawił się na świecie

2006-12-24 lub 26

Poczęło się nowe życie

Ulubione forum

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Chcesz wiedzieć co nowego napisałam????

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Konkursy i nagrody

Ostatnio przyznana nagroda:

  • data: 09.06.2008 1:11:50
  • autor: Polly
  • punkty: 39
  • treść: [URL=http://www.esta...

Liczydełko

Przemnkęli niepostrzeżenie: 27695
Wpisy
  • liczba: 183
  • komentarze: 445
Galerie
  • liczba zdjęć: 93
  • komentarze: 49
Zostawili po sobie ślad: 29
Punkty konkursowe: 84
Piszę od : 1097 dni


Michaś żyje już



Nie ma Cię już



Kamilek żyje już



razem



żyje już